Autor Danuta Antas

Artysta , filolog j. angielskiego, twórca oraz autorskich projektów graficznych cechujących się odważnym designem i specyficzną, trudno uchwytną atmosferą. Promotorka kultury i twórczości kobiet. Stworzyła magazyn CREA Gdy Kobiety Tworzą, publikuje artykuły o sztuce, fotografii, marketingu internetowym. Wyróżniana na prestiżowych międzynarodowych konkursach fotograficznych. Miłośnik przyrody, dobrej książki i ambitnego filmu, właścicielka 2 psów i 3 kotów.

| PORTFOLIA| WYDARZENIA| ZGŁOŚ PORTFOLIO >
OGŁOSZENIE

PISZESZ WIERSZE? OPOWIADANIA?

Daj się poznać czytelnikom, przyślij swoje teksty do naszej Redakcji. Najlepsze prace opublikujemy.

redakcja@gdykobietytworza.pl

Kto jest online
1 odwiedzających teraz
1 gości, 0 bots, 0 członków
Map of Visitors
Statystyki od 30/04/2014
Flag Counter
Znajdujesz się na: Strona główna»Czytelnia,Miłość i Związki»Prowokator,Rozważania o miłości»Miłość bezwarunkowa - Czy potrafisz kochać bez zastrzeżeń?

Miłość bezwarunkowa - Czy potrafisz kochać bez zastrzeżeń?

Dzisiejszy prowokator to rozważanie o tym, czym jest miłość bezwarunkowa w kontekście samotności, samoakceptacji i wolności i czy jako ludzie, jesteśmy zdolni do takiej miłości?

Jednym z paradoksów ludzkiego życia jest to, że człowiek nie potrafi żyć samemu.

Za wszelką cenę potrzebuje drugiego człowieka, by się na nim wesprzeć, by czuć się bezpiecznym, potrzebnym, kochanym, akceptowanym. Gdy już się znajdzie taką osobę, to najczęściej okazuje się, że ta bliska mi osoba wcale mnie nie rozumie. Często się też okazuje, że wcale mnie nie akceptuje. Szczególnie bolesne jest to, że bardzo często im bardziej ludzie się kochają, w ludzkim rozumieniu kochania, tym bardziej ograniczają swoją wolność. Najbliższe nam osoby zamiast słuchać naszego serca, mówią i narzucają nam głosem nie znoszącym sprzeciwu, co dla nas jest dobre. Błąd taki popełnia niemal każdy rodzic, który wychowuje swoje dziecko według własnej koncepcji dobra i szczęścia. Ale wystarczy przyjrzeć się rodzeństwu w jednej rodzinie i zobaczymy z łatwością, jak bardzo, choć wychowani w ten sam sposób różnią się od siebie siostry, czy bracia.

Zamiast radzić innym, jak mają żyć, zadajmy sobie pytanie, czy my sami jesteśmy zadowoleni ze swojego życia.

Przyjaciółka drugiej przyjaciółce, brat bratu, znajomy znajomemu, rodzice dzieciom, zamiast radzić i narzucać, kim mamy być w życiu, jaki styl życia prowadzić, powinniśmy słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać drugiego człowieka, no i przed wszystkim nie oceniać! A to jest najtrudniejsze, bo każdy z nas ma tendencję każdą rzecz, którą zobaczy, czy usłyszy natychmiast zaklasyfikować, nazwać, ocenić, zaszufladkować.

Wszyscy robimy innym to, czego sami nienawidzimy całym sercem, gdy inni nam robią.

Co w nas ludziach takiego jest, że nie umiemy siebie nawzajem słuchać? Co w nas takiego jest, że choć sami w życiu nieszczęśliwi, innym chętnie radzimy, jak powinni poukładać swoje sprawy?

Co z nami ludźmi takiego jest, że panicznie boimy się samotności, a najboleśniej odczuwamy samotność w tłumie osób nieraz wydawałoby się nam najbliższych, które nas kompletnie nie rozumieją?

A może ten dysonans w funkcjonowaniu ludzi w społeczeństwie jest częścią większego i ważniejszego planu?

Może gdyby nie brak akceptacji naszych niektórych cech, poglądów, postaw przez naszych rodziców, czy też rodzeństwo, nie uświadomilibyśmy sobie tak dobitnie i wyraźnie naszej wyjątkowości, inności.

Każdy z nas rodzi się inny nie tylko z wyglądu. W tym samy stopniu, jak różnimy się pod względem koloru skóry, włosów, oczu i kształtów naszego ciała, tak też różnimy się w środku, swoją wyjątkowością. Na całym świecie nie ma, nie było i nigdy nie będzie dwóch całkowicie identycznych osób. Nawet bliźniaki, choć wydają się być identyczne, różnią się dla uważnego oka wyglądem, a i charakterem również. Różnice te z początku niezauważalne, pogłębiają się, gdy dwoje bliźniaków rozstaje się jako osoby dorosłe i zaczynają żyć swoim niezależnym życiem.

Krytyka nas samych przez rodziców, męża, czy żonę, brata, siostrę, choć bolesna, sprawia, że wyraźniej czujemy, jacy w rzeczywistości jesteśmy.

Jeżeli ktoś wyda o nas jakiś krzywdzący sąd, na przykład powie, że jesteśmy niewrażliwi, podczas, gdy w środku czujemy dużo zrozumienia i współczucia dla innych istot, opinia taka powoduje ból w sercu, ale też nasz wewnętrzny sprzeciw na nią, wyraźniej podkreśla i uświadamia nam naszą wrażliwość. Fałszywy osąd tylko bardziej wzmacnia naszą wrażliwość.

Przyjęcie fałszywej, krzywdzącej oceny nas samych przez inne osoby, normalnie przyjmowane jest z bólem, urazą, niechęcią, czasami wrogo. Zamiast tego, powinniśmy się zastanowić, ile dzięki krzywdzącemu zachowaniu innych, zyskujemy dla rozwoju swojej osobowości i swojej duszy. W gruncie rzeczy to, co z pozoru wydaje się krzywdą, w rzeczywistości jest błogosławieństwem. Nie na darmo w językach różnych narodów możemy spotkać powiedzenia takie, jak choćby angielskie the blessing in disguise (błogosławieństwo w przebraniu, Przyp. autora), które nam mówi wprost, że tego, co najlepiej służy dla wzrostu naszej duszy możemy zwyczajnie nie zauważyć, gdyż często najbardziej trudne, bolesne wydarzenia, są dla nas najlepsze.

Naszą drogę rozwoju na tej ziemi, można przyrównać do szlifowania diamentu.

Ten piękny, bezcenny kamień, po wydobyciu z głębin ziemi, w niczym nie przypomina tego, który ludzie tak bardzo cenią i gotowi są za niego płacić miliony dolarów. Wymaga on obróbki, szlifowania, które zawsze powoduje „odrzucenie” tego, co zbędne, co przeszkadza w uzyskaniu najpiękniejszego wizerunku.

W tym kontekście inaczej widzimy konflikt z osobami nam bliskimi, które zdają się nas nie rozumieć. Zadaniem tych osób w naszym życiu jest pomóc nam, abyśmy wzrastali jako dusze i umacniali to, co w nas najlepsze, najcenniejsze. Abyśmy zrozumieli, że zasługujemy na miłość bezwarunkową.

Aby doświadczanie miłości bezwarunkowej stało się możliwe, powinniśmy przede wszystkim zaakceptować sami siebie.

Wybaczyć sobie, że uwierzyliśmy rodzicom, nauczycielom, kolegom i koleżankom z klasy, podwórka itd., iż nie jesteśmy doskonali.

Przestać warunkować swoje bycie na ziemi i zadowolenie z siebie tym, że jeszcze muszę coś więcej zrobić, coś innego osiągnąć, inaczej wyglądać, kimś innym zostać z zawodu, zdobyć więcej nagród i jeszcze lepsze stanowisko. Wszystkie te wymagania stawiane sobie samemu, jasno pokazują, że my sami nie potrafimy kochać siebie bezwarunkowo, a chcemy, by inni nas tak kochali. Przypominam, miłość bezwarunkowa nie stawia warunków. Przestańmy zatem sami sobie stawiać warunki do spełnienia, dzięki którym mamy poczuć się lepiej, przez chwilę szczęśliwi.

Każdy z nas jest doskonałością samą w sobie, przecież jesteśmy dziećmi Boga.

Bóg nie mógłby stworzyć czegoś niedoskonałego, czegoś, co nie jest godne kochania. Miłość i akceptacja siebie samego, takim, jakim się jest, to pierwszy i podstawowy krok do przebudzenia i uwolnienia od strachu i bólu, który towarzyszy ludziom żyjącym w ciemności. To pierwszy krok do prawdziwej wolności.

Jeżeli uznasz, że ten tekst zawiera wartościowe treści, prosimy, poleć znajomym na Facebooku lub przez Google+ Może komuś te przemyślenia w czymś pomogą. Będziemy wdzięczni za polecenie naszego magazynu. Z góry serdecznie DZIĘKUJEMY!

Danuta AntasAbout post author
Related posts

Leave your comment

Your Name: (required)

E-Mail: (required)

Website: (not required)

Authorization code from image: (required)


Message: (required)

Send comment