Autor Danuta Stawarz

Historyk sztuki z wykształcenia, fotograf z pasją, nauczycielka z doświadczeniem, podróżniczka z ciekawości i bloggerka z wyboru.

| PORTFOLIA| WYDARZENIA| ZGŁOŚ PORTFOLIO >
SZUKAJ ARTYKUŁÓW WEDŁUG KATEGORII
Znajdujesz się na: Strona główna»Styl Życia»Podróże»Boliwia oczami Danuty Stawarz - część 1

Boliwia oczami Danuty Stawarz - część 1

To już rok mija od rozpoczęcia ‘podroży naszego życia’ (mam nadzieję, że jednej z wielu. Przez cały ten czas w zasadzie ’marudziłam’ o próbach przystosowania się do nowej rzeczywistości, która przywitała nas wielokrotnymi zatruciami pokarmowymi, kranówką niezdatną do picia (nawet po przegotowaniu), dziurami w chodniku i problemami z uzyskaniem wizy. Niestety, moje pierwsze spotkanie ‘twarzą w twarz’ z Boliwia nie było najprzyjemniejsze i chcąc nie chcąc, wszystkie różnice pomiędzy nowym krajem i Europą wyolbrzymiły się niewyobrażalnie. Na całe szczęście, pierwszy szok cywilizacyjny szybko ustąpił fascynacji – okazało się bowiem, że Boliwia ma wiele twarzy i nie można oceniać jej zbyt pochopnie!

Postanowiłam więc skompilować listę pozytywów, które pomagają nam przetrwać rozłąkę ze Starym Kontynentem (w kolejności zupełnie przypadkowej):

SKYPE – nie jest może wynalazkiem boliwijskim, ale nic tak nie cieszy na obczyźnie, szczególnie tej dalekiej, jak możliwość rozmowy z bliskimi. Już po kilku dniach, zdałam sobie sprawę, że moja tęsknota za kontaktem z rodziną i znajomymi zwiększa się proporcjonalnie do odległości. Kiedy mieszkałam w Irlandii, dzwoniłam do domu przeciętnie raz w tygodniu, tutaj zaś rozmawiam z ‘domem’ niemal codziennie! I to zupełnie za darmo. Niesamowite, prawda? Inną sprawą jest to, że szybkie łącze internetowe kosztuje tutaj krocie, ale luksus bycia w stałym kontakcie z ‘reszta świata’ warty jest swojej ceny. Dla podróżników dostępne są natomiast liczne punkty z internetem i publicznymi telefonami, gdzie godzina na skypie to wydatek około 1€, a i koszt rozmowy na telefony stacjonarne jest znikomy.

JEDZENIE – nie mówię tutaj o potrawach boliwijskich, bo te akurat nie przypadły mi zbytnio do gustu, ale powszechnej dostępności świeżych warzyw i owoców, z których przygotowujemy nasze ulubione dania: chińskie, meksykańskie, hinduskie, polskie, irlandzkie, włoskie – z lekką nutą boliwijską.
A co najlepsze, powoli zamieniamy się w wegetarian i frutarian, i to nie tylko dlatego, że mięso w Boliwii nie jest najlepszej jakości (nawet najdroższy steak jest twardy jak podeszwa), ale dlatego, że grzechem byłoby nie korzystać ze szczodrości Matki Natury! To, co bowiem w Irlandii czy Polsce dostępne jest tylko sezonowo i przeważnie napakowane chemikaliami, tutaj można kopić codziennie na bazarku, czy od ulicznej sprzedawczyni. Prawie wszystko, nie ma tutaj bowiem korzenia selera, ale bez tego da się żyć:) Mamy za to owoce nigdzie indziej nie spotykane, jak achachairu.

Boliwia; artykuł o Boliwii oczami Danuty Stawarz; życie w Boliwii; atrakcje Boliwii; Artykuł dla magazynu CREA GdyKobietyTworza.pl; zdjęcia boliwii

SOK POMARAŃCZOWY – można kupić na każdym rogu za około 6-8 bs. od kubka. Świeżo wyciśnięty, BEZ DODATKU CUKRU czy wody. My zakupiliśmy metalową wyciskarkę przemysłową (taką jaką mają uliczni sprzedawcy) za 30€ i w sezonie, kiedy można kupić 100 mandarynek (trochę inne niż u nas, duże jak pomarańcze) za €3, pijemy soki codziennie!

NATURA – miałam okazję zobaczyć kawałek Boliwii w ciągu tego roku i muszę przyznać, że jest ona przepiękna i niesamowicie różnorodna! Niezłe, zważywszy, że owy zobaczony na własne oczy kawałek stanowi ułamek większej całości. Mamy więc tutaj góry, o przedziwnych kształtach i kolorach, doliny pełne zielonej wegetacji i o umiarkowanym klimacie, upalne lasy deszczowe wielkiej Amazonii jak i te bardziej suche tropiki ‘chaco‘, a także sawanny, wulkany i pustynie (piaszczyste i solne).

Jedyna rzecz, której brakuje Boliwii to … morze. Można jednak pocieszyć się błękitem Jeziora Titicaca, zjeść rybę z rzeki Mamoré oraz wykąpać się w wielu naturalnych i sztucznych kąpieliskach.

Przyznam, że moja roczna lista życzeń nie została do kona spełniona i tak oto muszę przełożyć wizytę na Salar de Uyuni na drugi rok – mam nadzieje, że wkrótce stanę suchą nogą na największej solnej pustyni świata oraz … że uda mi się dotrzeć do Jeziora Titicaca!

Danuta Stawarz fotograf podró¿nik Wywiad dla magazynu CREA Gdy K

KLIMAT – szczególnie ten bardziej ciepły. Najlepszy klimat, jak mówią, jest w Cochabambie, Tarija i Sucre, gdzie niemal przez cały rok świeci słonce i jest ciepło (powyżej 20 stopni C). Najgoręcej jest w Santa Cruz, Beni i Pando, a najzimniej w Oruro, Potosi i La Paz.

Co prawda, w Santa Cruz może być nieprzyjemnie podczas 40-stopniowych upałów, ale niepożądane skutki można złagodzić kąpielą w basenie i zimnym piwem (oczywiście Huari). Nie muszę chyba dodawać, że nie każdy może sobie pozwolić na basen w domu, czy w kondominium, ale i nie brak w Santa Cruz publicznych kąpielisk, czy naturalnych źródeł poza miastem. Plus – minimalne wydatki za ogrzewanie; minus – rachunki za klimatyzacje.

SŁOŃCE – nie ważne czy mieszka się w Cochabambie, Potosi czy w Santa Cruz de la Sierra, większość dni w roku jest słoneczna. W odróżnieniu do Irlandii, w Boliwii cieszymy się jak dzieci z dni pochmurnych (oczywiście o ile nie trwają one dłużej niż 2 dni, co się oczywiście zdarza w porze deszczowej, a w Santa Cruz ironia losu – w suchej), w które można spacerować po mieście bez ciemnych okularów, kapelusza, kremu z filtrem a i w mieszkaniu robi się chłodniej i człowiek nie poci się siedząc przed komputerem.

Poza tym, świat od razu jawi się nam jako piękniejszy, przyjaźniejszy i bardziej kolorowy w promieniach słonecznych, co w Boliwii ma szczególne znaczenie. Większość ludzi żyje tutaj biednie, ale szczęśliwie, ponieważ słońca oraz jedzenia (czyli wszystkiego co do życia potrzebne) mają tutaj pod dostatkiem.

Danuta Stawarz fotograf podró¿nik Wywiad dla magazynu CREA Gdy K

Lista moich plusów dla Boliwii jest znacznie dłuższa. Zapraszam do czytania kolejnych artykułów o Boliwii wkrótce na CREA GdyKobietyTworza.pl lub na moim blogu Bolivia in My Eyes.

Related posts

One comment

Leave your comment

Your Name: (required)

E-Mail: (required)

Website: (not required)

Authorization code from image: (required)


Message: (required)

Send comment